Na pewno jest to pozycja bardzo nietypowa, w pewnym sensie niezwykła. Spróbuję ją opisać w nieco metodyczny sposób.
Dobra fabuła sensacyjna. Nie powstydziłby się jej pewnie nawet Forsyth. Morderstwa, szpiegostwo, niezwykła tajemnica, którą starają się rozwikłać niezwykli ludzie o niezwykłych umiejętnościach, ale i niezwykłych własnych problemach, część z nich nieprzystosowana, nawet wykolejona.

Kunsztowna, to chyba najlepsze słowo. Przy czym bywają różne kunszty i różne co do nich gusta. Autor lubi prezentować materiał w ramach oderwanych epizodów, często zupełnie achronologicznie. Mało tego: niejednokrotnie przez kilka stron nie wiadomo, kto w danym epizodzie występuje, trzeba się domyślać, a bohaterów jest sporo – może nawet zbyt wielu. Ma to swój niewątpliwy urok, ma też wady. Otóż piszący wymaga od czytelnika maksymalnego skupienia (o co niełatwo w dzisiejszych czasach, które rozrywają nas miedzy jutubem, tłiterem i tym podobnymi uzależnieniami, osłabiającymi umiejętność koncentracji). Wymaga także cierpliwości, bo akcja rozwija się wolno. Kunsztownie.
Wyjątkowo mocna strona tej powieści. Dzieje Polski ostatnich 350 lat przedstawione w ujmujących fragmentach. Fakty splecione z autentycznie kunsztowną fikcją. Widać, że Autor to patriota, człowiek historię znający i polujący w jej wertepach na wyjątkowe okazje. Ja sam coś tam wiem o naszej przeszłości, ale nie czuję się na siłach nicować tę fantastyczną materię i ustalać, co było naprawdę, a co Autor sobie dopisał. I nawet nie mam ochoty – wolę, żeby zostało jak jest.
W sensie doznań zmysłowych, a nie intymnych. Kolejna wielka zaleta. W życiu nie czytałem niczego podobnego. Bohaterowie są na tropie ulotnych zapachów, dźwięków, migawek i innych wrażeń z przeszłości. Nawet bardzo odległej. Przybliżanie najdziwniejszych i najrzadszych utensyliów; duża wiedza o dawnych instrumentach, rzemiośle, technikach artystycznych. Wszystko zaprzęgnięte w służbę literatury. Tego się zwyczajnie nie da streścić, ani inaczej przybliżyć. Trzeba przeczytać. Duży kunszt.
Zajmują niemałą część książki. Autora cechuje niewiarygodna łatwość malowania słowem miejsc, osób ich losów. Do tego potrzeba niezwykłej wyobraźni, ale nie tylko. Budzi to pewną zawiść.
Te kwestie wiążą się ściśle z dwiema poprzednimi: zmysłowością i opisami. Autor operuje językiem wprost niewiarygodnie barokowym. Określenia, epitety, imiesłowy i co tam jeszcze – sypią się jak perły na stół. Maniera niewątpliwie zamierzona i współgrająca z charakterem pisarza. Dla mnie było jednak tego nieco za wiele, a co jakiś czas ta czy inna perła brzmiała nieco fałszywie. Kolejny problem wiąże się z dialogami. Otóż jedna z bohaterek cierpi na pewne zaburzenie rozwojowe i przekręca wyrazy. W 95% przypadków można się domyślić, o co jej chodzi, choć jest to dość uciążliwe. A te pozostałe 5%? Hmm… Tutaj, tak samo jak przy kunsztownej kompozycji, Autor uparł się, by skomplikować życie czytelnikowi, wymagając od niego maksymalnego natężenia uwagi.
Książka wyjątkowo oryginalna, dobra, miejscami zachwycająca, choć trudna i czasem dziwnie napisana.
autor: Zygfryd Czaban
źródło: https://x.com/CDzwoni/status/2021309943350165793